kielpiniak.pl

Lekcja przyrody

Tytułowa lekcja przyrody odbyła się w Kiełpińcu i jego najbliższej okolicy, w walentynkowy weekend 2015 roku.

Nauczycielką była Matka Natura, a uczniami  –   mój małżonek i ja.

Mieszczucha na łonie natury zachwyca bardzo wiele, niemal wszystko.

I niemal tyle samo, co zachwyca, także zadziwia. Głównie z powodu niedostatecznej wiedzy;)

W szkole faszerowano nas ogromną ilością wiedzy z biologii – większości z nas zupełnie nieprzydatnej, jak choćby o  budowie pantofelka ;). A o  otaczającej nas przyrodzie wiemy bardzo niewiele.

Walentynkowy weekend był wysoce poznawczy i nadzwyczaj edukacyjny.

Wszystkich łaknących wiedzy, lub tylko ciekawych, czegóż to te mieszczuchy dotychczas nie wiedziały;), zapraszam na relację z  wycieczki rowerowej po najbliższej okolicy.

Kto pamięta jeszcze baśń o brzydkim kaczątku J. H. Andersena? Przez pierwszy rok, także w zimie, kaczątko było brzydkie, bure. Gdy minęła zima, kaczątko pływając po stawie zobaczyło swoje odbicie w wodzie i zdumiało się tym, co zobaczyło. Okazało się,  że jest śnieżnobiałe i piękne.
To z tej baśni dowiedziałam się po raz pierwszy  (i  dotychczas – jedynie teoretyczny), że  zmiana barwy  upierzenia łabędzia kończy się dopiero  wiosną kolejnego roku.
Otóż takie  właśnie  łabądki – w trakcie przebarwiania upierzenia – zobaczyliśmy na rozlewisku w Matejkach. Wraz z rodzicami, oczywiście. I wszędobylskimi, ciekawskimi kaczuchami. Już nie pisklęta, ale jeszcze nie dorosłe. Łabędzia młodzież 🙂

P1180331

P1180335

P1180339

Po raz pierwszy   ślady bytowania bobrów zobaczyłam w 1996 roku na Kanale Augustowskim, podczas spływu kajakowego Czarną Hańczą. W wodzie pływały resztki bobrzego posiłku, czyli okorowane gałązki ze śladami siekaczy. Wówczas bardzo mnie to ucieszyło. Wszak bobry były pod ochroną, co oznaczało, że jest ich mało i należy pozytywnie postrzegać każdą oznakę ich istnienia.

Od tamtego czasu minęło prawie dwadzieścia lat i wiele się w tej kwestii zmieniło. Populacja bobrów zwiększyła się tak znacznie, że coraz częściej określane są mianem szkodników. Już chyba niewielu ludzi oznaki bytowania bobrów  cieszą. Bo jak może cieszyć kolejne ścięte drzewo?

Pamiętam, że swego czasu nad Jeziorem rosło kilka dużych wierzb i wiele innych,  mniejszych drzew. Jeszcze kilka lat temu  było tych wierzb trzy czy cztery, w tym jedna wielka, rozłożysta, wielopniowa. To ona:

IMGP6313

Trzy lata temu bobry uszkodziły tę wielką i piękną wierzbę. Tak wówczas wyglądała:

wierzba

Próbowaliśmy ją ratować – osłoniliśmy ocalałe, choć już nadgryzione pnie, siatką ogrodzeniową. Oraz pnie wierzby rosnącej obok. Powstrzymało to bobry. Ale tylko przez jakiś czas. Ostatecznie walkę o wierzby nad Jeziorem  przegraliśmy. Obecnie ostatnia wierzba nad Jeziorem wygląda tak:

P1180305

Także w Kamieńczyku, przy wale, bobry urządziły sobie stołówkę.

P1180320

 

P1180328

Wydaje się nieprawdopodobnym, że takie małe zwierzątka mogą  ściąć tak duże drzewa.

P1180318

 

W niedzielę nie było już ładnej pogody, było zimno i ponuro. Dlatego zapewne nie od razu poznałam zziębniętego ptaka,   siedzącego na  gałęzi, zwisającej nad wodą.

P1180363

Tak, to czapla siwa. Nad rozlewiskiem w Matejkach.

Zdumiał mnie ten widok bardzo. Pojęcia nie miałam, że czapla siwa zimuje w Polsce. Sprawdziłam (wujek google wie wszystko :)) i teraz już wiem, że czapla siwa zimuje na zachodzie naszego kraju, gdzie klimat jest łagodniejszy. Natomiast w pozostałych rejonach Polski zostaje wówczas, gdy zima jest łagodna. Tylko skąd taka czapla wie już jesienią, jaka będzie zima? 🙂

Spotkaliśmy także kilka ptasich drapieżników, ale tylko jednego udało mi się uchwycić w kadrze.

P1180362

To myszołów zwyczajny. Oczywiście nie  wiedziałam, kto zacz 🙂 W identyfikacji pomógł wujek google 🙂 To duży ptak, cechą charakterystyczną jest  kolor dzioba (czubek czarny w żółtej woskowinie). Siedział w polu w pobliżu drogi. Myszołowy  często tak robią, bo na drogach ginie dużo różnych małych zwierzątek – myszy, płazy. A on takimi właśnie zwierzątkami się żywi.    To bardzo popularny w naszym kraju ptasi drapieżnik.

Jednak w największe zdumienie wprawił mnie widok lisa, którego obserwowałam z kuchennego okna naszego domku w niedzielę.  Chodził sobie wolno, to tu, to tam, z nosem przy ziemi, jakby w poszukiwaniu pożywienia. Potem się dowiedziałam, że taki chód lisa nazywa się „sznurowaniem”.

P1180342

P1180371

P1180347

Bardzo polecam znaleziony w necie ciekawy artykuł o lisie i  jego  zwyczajach. (link do artykułu o lisie znajduje się na końcu)

Nie muszę chyba pisać, bo to oczywiste jest :), że po  przeczytaniu tego artykułu uświadomiłam sobie, że moja dotychczasowa wiedza o lisie była niemal zerowa. Sprowadzała się do  stereotypu,  że lis wybiera kury z kurnika. A okazuje się, że (przytaczam z artykułu) główne  pożywienie lisa stanowią myszy, ale zjada także żaby, jaszczurki, ryby, raki, ptaki, jaja ptasie, króliki, zające, a nawet koźlaka. Nie gardzi również padliną. Ponadto zjada jagody i owoce (gruszki, jabłka) oraz ślimaki, dżdżownice i larwy chrząszczy.

Z artykułu dowiedziałam się także, że luty to okres lisich zalotów. Lisy dobierają się w pary. Co tłumaczy, dlaczego na łące pojawiła się, choć na krótko, także lisiczka. Niestety, jej zdjęć nie mam.

Proszę wybaczcie niedoskonałą jakość zdjęć. Lustrzanka odmówiła współpracy, pstrykam tym, co jest pod ręką.

A na koniec link ARTYKUŁ O LISIE

Pozdrawiam wszystkich sympatyków Kiełpińca 🙂

Jeśli macie jakieś ciekawe zdjęcia przyrody – fauny i flory – z Kiełpińca lub okolicy, prześlijcie je Tomkowi (na adres: mailnakielpiniakpl@gmail.com), chętnie je opublikujemy.

2 odpowiedzi do artykułu “Lekcja przyrody

  1. kulesz

    Moja droga ‚Malinko” 🙂 Bardzo ładnie napisałaś ten artykuł! Fajna historia i ciekawe informacje! Kiełpiniec jest inspirującym miejscem.. cieszy mnie Twoja i męża aktywność związana z naszą miejscowością. Mam nadzieję, że uda nam się w tym roku odwiedzić jeszcze skansen w Ciechanowcu a dzięki waszej aktywności pojawi się więcej zdjęć z naszej okolicy. Pozdrawiam serdecznie! 🙂

    1. Malina

      Czyżbyś w ten sposób przypominał mi, że obiecałam już dawno, że napiszę artykuł o skansenie w Ciechanowcu? 😉 Obiecuję zatem, że kolejny będzie właśnie o skansenie.
      I dziękuję za pochwałę 🙂