kielpiniak.pl

Mądry człowiek

Jak co dzień rano stałem rano na przystanku. Był chłodny jesienny poranek…
Wszyscy lekko skuleni czekali na jak zwykle spóźniony autobus.
Jak zwykle podchmielony przyszedł pewien jegomość i jak zawsze przechodząc patrzył na wszystkich z pod oka i mruczał pod nosem coś jakby pretensje miał do całego świata. Czasami starsze kobiety zwracały mu uwagę bo lekko od niego capiło.. zaniedbywał się.. gubił się w nałogach a tez zwykły świat miał dla niego jakby mniejsze znaczenie…
Ludzie robili mu wyrzuty ale on na wszystko miał swoją odpowiedź i tylko ta mu wystarczała. Przeważnie robiło się wręcz nie miło więc.. po prostu w milczeniu mijali go wszyscy a on coś sobie po swojemu .. tak sam do siebie .. o tym co sobie myśli… wiecie jak to jest? Prawda?
Tego dnia jednak było inaczej…
Ze spóźnionego autobusu wysiadł jakiś jegomość.. dość dobrze ubrany i wpał jakby nie przypadkiem na zaniedbanego typa.
Od razu pewnie by zaczeli się kłócić ale ten z autobusu to był mądry człowiek.. od razu nawiązał do tego co ma do przekazania dla biednego pijanego przechodnia.
Otóż powiedział:
Nie słyszę co pan tam syczysz.. ale … i tak pan nie wierzysz w to co mówisz..
Czy jest coś w co wierzysz? Zapytał pogardliwie „Ryśka” – tak nazwijmy tego pijanego
A Rysiek na to:
Jaaa… wierze w maniery
„Mariusz” tak nazwijmy tego mądrego człowieka od razu syknął:
Cóż za paradoks! Ktoś kto się nie myje, nie dba o siebie i rodzinę..wierzy w maniery… powiedział śmiejąc się pogardliwie, czym zwrócił uwagę wszystkich w Okół.
Sam stałem z boku ze słuchawkami w uszach i tylko udawałem że nic nie słyszę…
Mariusz wziął ręce pod bok.. czekając na odpowiedź a Ryśkowi to podpasowało, chyba dawno z nikim nie rozmawiał, posmutniał, podniósł palec do góry jakby prosząc o uwagę i zaczął swój wywód:
Wierzę w wiele rzeczy…bo…
I tu już znów przerwał mu Mariusz:
Ale nie wierzysz w siebie prawda?
Skoro tak.. to nikt inny w ciebie nie uwierzy…
Noo jasne! Mądrala się znalazł- przerwał Rysiek głupim uśmieszkiem rozkładając ręce
Ale może znajdzie się ktoś… jednak… powiedział Mariusz
Da ci wszystko czego potrzebujesz.. Dodał…
Zaprowadź mnie do niego! Wypijemy pogadamy… powiedział weselej Rysiek
Na to smutny już Mariusz kontynuował.. : odwróć się i idź 40 metrów przed siebie , spotkasz go po prawej stronie, podnieś palec przed siebie jak spojrzysz w prawo i powiedz już idę i zobaczysz co będzie dalej…
Jak cie będą od niego wyganiać to powiedz że wyjdziesz jeśli gdziekolwiek indziej dostaniesz więcej wiary nadziei i wsparcia… dobrze? Zapytał..
Po czym poszedł w swoją stronę… ten mądry człowiek
A Rysiek… trochę zdumiony odwrócił się i idzie…
40 metrów dalej był kościół
On szedł i chyba nie zdawał sobie sprawy..
Dopiero kiedy odwrócił się w prawo zauważył o co chodzi, bo mina mu zrzedła
Powiedział coś pod nosem.. i podniósł palec w stronę kościoła…
Nad drzwiami był napis „CZEKAM NA CIEBIE”
Poszedł do środka, widziałem tylko chwilę później jak jakieś babcie wyszły oburzone z pośpiechem i kwaśną miną z tego właśnie kościoła…
Mam nadzieję że znalazł tam Rysiek wsparcie jakiego nie miał wśród ludzi na co dzień,
Uwierzył w siebie i chyba przestał pić bo nie widzę go już na tym przystanku.
Myślę, że każdemu z was i sobie mogę życzyć abyśmy spotkali na swojej drodze takiego mądrego człowieka, który pokaże nam drogę, nie całą i nie rozwiąże za nas naszych problemów ale powie wróć, idź tam i zobaczysz co się stanie. Taka mądrość i wiara powinna się też rozwijać w nas, bo może i my kiedyś dla kogoś będziemy takim mądrym człowiekiem, dzięki któremu ta osoba będzie mogła stanąć na nogi. Nie musi to być koniecznie kościół jako punkt zwrotny ale na pewno chodziło by o wsparcie nadzieję i wiarę.
Czasami stojąc z boku można wiele się nauczyć.. a potem wiedzę tę wykorzystać tak by pomóc innym. Więc czasem lepiej posłuchać ludzi niż muzyki choć i jedno i drugie może w nas budzić potrzebne nam wartości.
Trzymajcie się ciepło i zanim ocenicie, postarajcie się wyciągnąć pomocną dłoń zamiast oceniać.
Pisał: kiełpiniak